Prasowki
Prasowki
Monitoring mediów Monitoring marki Monitoring social mediów Monitoring internetu Monitoring prasy Jak to działa Dla zespołów PR Cennik Blog FAQ Wypróbuj demo
Blog

Google Alerts czy płatny monitoring mediów dla firmy

Google Alerts wystarcza, gdy sprawdzasz od czasu do czasu, czy w sieci pojawiła się wzmianka o firmie. Płatny monitoring mediów zaczyna się opłacać wtedy, gdy ktoś w firmie codziennie ręcznie sprawdza publikacje, pisze z nich raport albo musi reagować na negatywny tekst tego samego dnia. Poniżej porównanie, które pozwala policzyć, po której stronie granicy jesteś.

Demo

Zbuduj swoją prasówkę

Wklej od jednego do pięciu fragmentów tekstów prasowych, rozdziel je pustą linią i wpisz markę lub temat. Wynik powstaje w Twojej przeglądarce, wklejone teksty nigdzie nie są wysyłane.

Zestaw przykładowy: tekst i marka Nordika są wymyślone na potrzeby demo.

Co robi Google Alerts, a czego nie robi

Google Alerts wysyła wiadomość, gdy w wynikach wyszukiwarki pojawi się nowa strona zawierająca wpisaną frazę. To dobre narzędzie do jednej nazwy i kilku słów kluczowych, ustawia się je w kilka minut.

Ograniczenia widać dopiero przy codziennej pracy. Alert nie ocenia tonu wzmianki, nie grupuje przedruków tego samego tekstu, nie pokazuje, które źródło jest ważne, i nie tworzy raportu, który można pokazać zarządowi. Nie ma też gwarancji, że znajdzie każdą publikację, bo opiera się na tym, co wyszukiwarka zdążyła zaindeksować. Wzmianki w mediach społecznościowych zwykle w nim nie lądują.

Porównanie w pięciu punktach

Pierwszy punkt to forma dostawy. Alerty przychodzą jako pojedyncze wiadomości, często kilkanaście dziennie, z linkami do przeczytania. Płatny monitoring daje jedno zestawienie rano, z cytatem, źródłem i godziną publikacji.

Drugi to szum. Nazwa firmy bywa też zwykłym słowem, nazwiskiem albo nazwą miejscowości. W alertach odcięcie fałszywych trafień jest ograniczone do operatorów wyszukiwania, w narzędziu do monitoringu ustawiasz wykluczenia i raport się skraca.

Trzeci to ocena. Alert nie powie, czy tekst jest pozytywny, czy negatywny. Przy dwudziestu wzmiankach dziennie to zmusza do przeczytania wszystkich. Narzędzie z oceną tonu pozwala zacząć od tych, które wymagają reakcji, choć ocena jest wskazówką, a nie wyrokiem.

Czwarty to raportowanie. Zarząd pyta o liczbę publikacji, ton i główne źródła. Z alertów trzeba to policzyć ręcznie w arkuszu. Plan Zespół w Prasówce zawiera zestawienia tygodniowe i miesięczne, o których piszemy szerzej w tekście o raporcie z monitoringu mediów dla zarządu.

Piąty to reakcja w kryzysie. W planie Zespół ważna wzmianka przychodzi jako alert, a w porannym raporcie są pozostałe. Przy Google Alerts sam decydujesz, czy ważny mail nie utonął wśród pozostałych.

Ile kosztuje godzina ręcznej prasówki

Najłatwiej porównać narzędzia przez czas. Jeśli pracownik poświęca na przegląd portali, alertów i mediów społecznościowych 45 minut dziennie, w miesiącu daje to około 15 godzin. Przy stawce 60 zł za godzinę pracy (przyjmij własną) to 900 zł, czyli więcej niż plan Zespół w płatności rocznej (299 zł netto miesięcznie) i znacznie więcej niż plan Start (99 zł netto miesięcznie).

Rachunek działa w drugą stronę, gdy wzmianek jest mało. Jeśli raz w tygodniu zaglądasz, czy ktoś coś napisał, a firma ma jedną markę i niewielki zasięg, Google Alerts jest rozsądnym wyborem i płatne narzędzie nie ma sensu. Szczegółowe ceny planów opisaliśmy w artykule ile kosztuje monitoring mediów.

Kiedy zostać przy Google Alerts

Zostań przy alertach, gdy obserwujesz jedną nazwę, nie raportujesz nikomu wyników i nie musisz reagować w ciągu godzin. Dobrze działają też jako dodatkowa, uzupełniająca warstwa obok płatnego narzędzia, bo nie kosztują nic poza uwagą.

Do tej grupy należą osoby prowadzące jednoosobową działalność, lokalne usługi i marki, o których media piszą rzadko. Gdy wzmianek jest kilka w miesiącu, nawet najlepszy raport niewiele doda.

Kiedy przejść na płatny monitoring

Sygnały są konkretne. Ktoś w firmie traci każdego dnia pół godziny na przegląd portali. Raport dla zarządu powstaje ręcznie w arkuszu. Dwa razy zdarzyło się, że o publikacji dowiedzieliście się od klienta albo prezesa. Obserwujecie więcej niż jedną markę, konkurentów albo osoby z zarządu.

Dla jednej marki i porannego raportu wystarczy plan Start, który opisujemy na stronie monitoring mediów dla małych firm. Zespół PR z konkurencją, alertami i raportem dla zarządu potrzebuje planu Zespół, a agencja z kilkoma klientami znajdzie rachunek w opisie monitoringu mediów dla agencji PR. Pełny cennik jest na stronie cennik monitoringu mediów.

Przykład z pracy działu PR

Dział komunikacji średniej firmy obserwuje markę główną, dwie marki produktowe i prezesa. Przy Google Alerts to cztery do kilkunastu osobnych alertów, każdy z własną skrzynką wiadomości. Rano ktoś otwiera je po kolei, kopiuje linki do arkusza, usuwa przedruki i sprawdza, czy tekst jest krytyczny. Po tygodniu powstaje zestawienie, które nikt do końca nie ufa, bo nie wiadomo, co przepadło.

W narzędziu do monitoringu te same cztery nazwy to jeden projekt. Rano jest jedna lista, wzmianki są pogrupowane, a wykluczenia ustawione raz. Wartość nie polega na tym, że narzędzie jest sprytniejsze od wyszukiwarki, tylko na tym, że znika ręczna obróbka, która zjada czas i wprowadza błędy.

Pytania, które warto zadać przed zakupem

Zapytaj, ile osób zagląda dziś do alertów i ile czasu im to zajmuje. Zapytaj, czy ktoś musi z tych wyników coś raportować i komu. Zapytaj, jak szybko ktoś w firmie ma wiedzieć o negatywnym tekście, w godzinę, w dzień czy w tydzień. Jeśli odpowiedzi brzmią: jedna osoba, kilka minut, nikomu, tydzień, zostań przy alertach.

Jeśli odpowiedzi brzmią: kilka osób, pół godziny dziennie, zarząd co tydzień, tego samego dnia, abonament wróci się w oszczędzonych godzinach. Zwróć też uwagę na rzeczy poza ceną: czy dostaniesz fakturę VAT, czy plan da się zmienić na wyższy, gdy firma urośnie, i czy możesz wyeksportować raport. W Prasówce faktura VAT przychodzi po każdej płatności, a zmiana planu na wyższy jest dostępna w panelu.

Jak sprawdzić, czy raport Ci odpowiada

Zanim zapłacisz, wklej na stronie głównej nazwę marki w demo i zobacz, jak wygląda raport z oceną tonu. Demo działa w przeglądarce, a wklejone teksty nie są wysyłane na serwer. Jeśli format odpowiada Twojej pracy, wybierz plan i załóż konto.

Jeśli większym problemem niż wzmianki w mediach są opinie klientów w wizytówce Google, to osobna sprawa i lepiej zacząć od tego, jak postępować z niechcianymi opiniami w Google. Monitoring mediów odpowiada na pytanie, co o Tobie piszą redakcje, a nie klienci w mapach.

Zobacz, jak wygląda prasówka dla Twojej marki

Wklej teksty, wpisz markę i przetestuj demo.

Wypróbuj demo

Czytaj dalej